Kategoria jako filtr, nie etykieta

W małych miastach kategoria w Google Maps działa bardziej jak filtr dopuszczający do gry niż opis działalności. W Kańczudze widać to szczególnie, bo rynek jest wąski, a Google ma mniej sygnałów do porównywania firm między sobą. W praktyce oznacza to, że źle dobrana kategoria potrafi „odciąć” wizytówkę od zapytań, które w języku potocznym pasują idealnie, ale w logice Google już nie.

Google nie czyta kategorii jak człowiek. Traktuje je jako deklarację typu usługi, która ma pasować do intencji zapytania. Jeśli użytkownik wpisuje „mechanik Kańczuga”, to system szuka profili, które wprost pasują do klastra „auto repair” i jego polskich odpowiedników. Gdy firma ma ustawione np. „Serwis” (zbyt ogólnie) albo kategorię poboczną, potrafi wypaść z lokalnego pakietu nawet wtedy, gdy ma opinie i jest blisko.

Kańczuga i cień większych ośrodków: Przeworsk, Rzeszów, Jarosław

Kańczuga jest w zasięgu silniejszych rynków: Przeworska, Jarosławia i przede wszystkim Rzeszowa. To wpływa na to, jak Google miesza wyniki. Przy części zapytań (zwłaszcza usługowych) widać, że algorytm dopuszcza firmy spoza miasta, jeśli uzna, że intencja jest „szersza” albo jeśli w Kańczudze ma za mało pewnych dopasowań kategorii.

Tu kategoria robi różnicę podwójnie. Po pierwsze – pomaga Google uznać, że w Kańczudze istnieje realna oferta dla danej usługi. Po drugie – ogranicza „wypychanie” przez większe miasta. Jeśli lokalna firma ma precyzyjną kategorię główną, to częściej utrzymuje się w wynikach na frazy z dopiskiem „Kańczuga”, nawet gdy konkurencja z Przeworska ma więcej opinii. Gdy kategoria jest rozmyta, Google łatwiej uzasadnia sobie pokazanie podmiotów z zewnątrz.

Zobacz  Relacja Głogowa Małopolskiego z Rzeszowem w lokalnym SEO

Dlaczego w małym mieście kategoria główna waży więcej niż lista usług

Wizytówka ma wiele pól: usługi, opis, atrybuty, produkty, posty. W Kańczudze często widać, że te elementy pomagają dopiero wtedy, gdy kategoria główna jest trafiona. Kategoria główna jest sygnałem „twardym” – Google używa jej do budowania podstawowego dopasowania. Reszta to sygnały wspierające, które rzadko uratują widoczność, jeśli fundament jest nietrafiony.

To szczególnie widoczne w branżach, gdzie użytkownicy wpisują krótkie, jednoznaczne frazy: „fryzjer”, „dentysta”, „apteka”, „weterynarz”. W takich przypadkach Google nie musi zgadywać intencji. Jeśli kategoria nie pasuje, wizytówka bywa traktowana jak nieistotna, nawet jeśli w treści profilu pojawiają się słowa kluczowe.

Efekt „jednej kategorii na miasto” i lokalne monopole w wynikach

W mniejszych miejscowościach zdarza się zjawisko, które roboczo nazywam efektem „jednej kategorii na miasto”. Jeśli w Kańczudze jest mało podmiotów w danej kategorii, Google potrafi długo trzymać te same wizytówki w topie, bo nie ma z czego rotować. Wtedy kategoria staje się bramką: kto jest poprawnie sklasyfikowany, ten ma szansę być pokazywany stale; kto jest sklasyfikowany obok, może praktycznie nie istnieć w Mapach na kluczowe zapytania.

To nie jest „nagroda” za bycie pierwszym. To raczej konsekwencja ubogiego zbioru danych. Google woli pokazać mniej wyników, ale zgodnych z kategorią, niż mieszać profile z kategorii pokrewnych. W dużych miastach algorytm częściej pozwala sobie na eksperymenty i domieszki. W Kańczudze – bywa bardziej zachowawczy.

Kategorie pokrewne: kiedy pomagają, a kiedy rozmywają profil

Google pozwala dodać kategorie dodatkowe i to jest kuszące, bo wiele firm robi „trochę wszystkiego”. Problem w małym mieście polega na tym, że kategorie dodatkowe potrafią rozmyć sygnał, jeśli główna jest ustawiona zbyt szeroko albo zbyt „marketingowo”. W praktyce lepiej działa układ: jedna kategoria główna maksymalnie trafiona + 1-2 dodatkowe, które są realnym rozszerzeniem, a nie listą życzeń.

Zobacz  Rola strony WWW w stabilizacji Map Google

W Kańczudze widać też, że kategorie pokrewne potrafią uruchamiać widoczność na zapytania „zastępcze”. Użytkownik nie zawsze wpisuje to, co branża uważa za poprawne. Przykładowo: część osób szuka „serwis AGD”, inni „naprawa pralek”. Jeśli profil ma kategorię, która jest bliżej jednego z tych sposobów myślenia, może częściej łapać ruch, nawet jeśli usługi w profilu są identyczne. Google w Mapach nadal mocno opiera się na klasyfikacji, a nie na semantycznym rozumieniu opisu.

Google Maps vs lokalne wyniki organiczne: kategoria jako wspólny mianownik

W Kańczudze często widać rozjazd między tym, co pokazuje pakiet map (Local Pack), a tym, co jest niżej w wynikach organicznych. Strona może być widoczna na frazy lokalne, a wizytówka nie. Albo odwrotnie – wizytówka siedzi wysoko, a strona praktycznie nie istnieje. Kategoria jest jednym z elementów, które potrafią spinać te dwa światy, bo wpływa na to, na jakie zapytania Google w ogóle „przypina” firmę.

Jeśli profil jest sklasyfikowany precyzyjnie, łatwiej zauważyć spójność: zapytanie – kategoria – treść strony – opinie. Gdy kategoria jest nietrafiona, Google potrafi traktować stronę i wizytówkę jak dwa różne byty tematyczne. Wtedy nawet dobra strona nie „dociąga” Map, bo system nie widzi zgodności intencji.

W kontekście Kańczugi sensownie jest patrzeć na to łącznie, bo lokalne SERP-y bywają mieszane: raz dominują Mapy, raz wyniki organiczne, a czasem Google pokazuje moduły typu „Usługi” lub „Miejsca” w zależności od frazy. Więcej o tym, jak te elementy układają się w praktyce dla miasta, opisałem przy okazji tematu pozycjonowanie lokalne Kańczuga, ale w samych Mapach kategoria nadal jest punktem startowym.

„Blisko mnie” w małym mieście: kategoria decyduje, czy w ogóle wejdziesz do puli

Zapytania typu „blisko mnie” w Kańczudze działają inaczej niż w Rzeszowie. Zasięg geograficzny bywa większy, bo Google próbuje zapewnić użytkownikowi wybór. Ale to nie znaczy, że pokazuje wszystko. Najpierw filtruje po kategorii, dopiero potem dobiera odległość i pozostałe sygnały.

Zobacz  Lokalne SEO a ograniczona liczba konkurentów

W praktyce: jeśli ktoś stoi w centrum Kańczugi i wpisuje „stomatolog blisko mnie”, to profil z kategorią „Dentysta” ma pierwszeństwo nawet wtedy, gdy gabinet jest na obrzeżach. Profil z kategorią „Klinika” albo „Usługi medyczne” może przegrać, mimo że fizycznie jest bliżej. W małych miastach ten efekt jest bardziej widoczny, bo różnice odległości są niewielkie, a kategoria staje się głównym rozstrzygaczem.

Jak Google „sprawdza”, czy kategoria jest prawdziwa

Google nie opiera się wyłącznie na deklaracji właściciela profilu. W Kańczudze, gdzie część firm ma skromne strony albo działa głównie z polecenia, system szuka potwierdzeń w prostych sygnałach: treści na stronie, słowach w opiniach, zdjęciach, a czasem nawet w nazwach plików i elementach otoczenia profilu. To nie jest precyzyjna weryfikacja, raczej statystyczne „czy to wygląda jak to”.

Jeśli kategoria jest ustawiona ambitnie, ale opinie mówią o czymś innym, Google potrafi ograniczać widoczność na kluczowe frazy. Czasem nie widać tego jako „kara”, tylko jako brak ekspozycji. W małym mieście łatwo to przeoczyć, bo ruch jest mniejszy i wahania są mniej oczywiste.

Zmiana kategorii i fluktuacje: w Kańczudze widać je szybciej

Po zmianie kategorii profil często przechodzi okres testów. W dużych miastach ginie to w szumie konkurencji. W Kańczudze fluktuacje są bardziej zauważalne, bo wystarczy, że Google przetasuje 2-3 wizytówki i już wygląda to jak „duża zmiana”.

Bywa, że po korekcie kategorii profil na chwilę zyskuje widoczność na nowe frazy, a potem wraca do stabilniejszego układu. To wygląda jak etap dopasowywania: Google sprawdza, czy użytkownicy klikają, dzwonią, wyznaczają trasę. Jeśli sygnały behawioralne nie potwierdzają dopasowania, ekspozycja potrafi się cofnąć. W małym mieście te sygnały zbierają się wolniej, więc okres „niepewności” może trwać dłużej.

Rynek lokalny a wybór kategorii: realna specjalizacja wygrywa z „szeroką ofertą”

Kańczuga ma typową dla małych miast strukturę popytu: dużo zapytań o usługi podstawowe i sezonowe, mniej o wyspecjalizowane. Firmy często próbują to nadrabiać szeroką listą usług w profilu. Problem w tym, że Google w Mapach nie nagradza „szerokości” tak, jak właściciele firm by chcieli. Nagradza dopasowanie.

Jeśli działalność faktycznie jest wielowątkowa, lepiej, gdy kategoria główna odzwierciedla usługę, z której firma jest najbardziej rozpoznawalna lokalnie. W Kańczudze rozpoznawalność bywa ważniejsza niż formalny zakres PKD, bo opinie i zapytania użytkowników są bardziej „po imieniu” niż „urzędowe”. Google to w pewnym stopniu odczytuje.